|
||||||||||||||
| ||||||||||||||
|
Z dziejów Akcji Katolickiej (VI)
SAPIEŻYŃSKIE WSKAZÓWKI DLA AKCJI
Protektor niezmordowany. Tak można krótko podsumować działania metropolity krakowskiego księcia Adama Stefana Sapiehy zmierzające do utworzenia Akcji Katolickiej w Polsce. Już od pierwszych chwil pasterzowania w Krakowie uważał, że „obowiązkiem naszym jest zespolić wszystkie siły, podporządkować indywidualne dążenia solidarnemu złączeniu się w jeden obóz Chrystusa Króla”. Z prawdziwie sapieżyńskim uporem dążył do realizacji swoich zamierzeń. Zgromadził w szeregach Akcji ludzi, którzy potem zdali egzamin z wiary i patriotyzmu w czasie ciemnej nocy okupacji hitlerowskiej i komunistycznego zniewolenia. A ich następcy odpowiedzieli po latach na wezwanie człowieka, którego Sapieha też był protektorem niezmordowanym – Jana Pawła II - i stanęli do tworzenia współczesnego „obozu Chrystusa Króla”. Książę Arcybiskup niezwykle wnikliwie i uważnie obserwował sytuację religijną, polityczną i społeczną w Polsce i na świecie. Zdawał sobie sprawę, że wojna zburzyła stary porządek i trzeba budować nowy, który nie może być wrogi Kościołowi. A można go zbudować tylko włączając się do tego procesu. Inaczej „będziemy generałami bez wojska” – pisał. W 1928 r. wszedł w skład powstałej Komisji Episkopatu Polski dla Akcji Katolickiej. Dzięki temu mógł na bieżąco czuwać nad pracami związanymi z AK i wpływać na jej kształt. Wielokrotnie wypowiadał się na ten temat na posiedzeniach Konferencji Plenarnej Episkopatu, w listach pasterskich, wystąpieniach, referatach. Z nich wyłaniał się jasny obraz Akcji, jej zadań i działalności. W lutym 1932 r. podczas obrad specjalnej Konferencji Episkopatu Polski, poświęconej Akcji, nakreślił jej podstawy organizacyjne i zadania. Zwracał uwagę, że AK powinna uwzględniać charakter narodów i społeczeństw oraz stosunki miejscowe kraju. Za wzór stawiał włoski model Akcji. Podkreślał doniosłość współpracy ludzi świeckich z hierarchią kościelną w ramach AK. Wspólnym zadaniem miała być obrona i popieranie zasad wiary i Kościoła. Przedstawił też własną definicję nowego stowarzyszenia: „jest to działalność zorganizowana, religijno – społeczna ludzi świeckich, jako współpraca z apostolstwem biskupów i kapłanów dla pogłębienia i szerzenia zasad wiary w sobie i w społeczeństwie; [jest] obroną religii i Kościoła”. Te słowa nie straciły nic ze swojej aktualności... Nie zmieniło się także podkreślanie, że członkowie Akcji muszą być wzorowymi, głęboko wierzącymi katolikami, a działacze katoliccy muszą przede wszystkim być wyrobieni duchowo i prowadzić życie prawdziwie chrześcijańskie! W Akcji Katolickiej widział Sapieha ogromną szansę na zorganizowanie pracy nad młodzieżą. Na przykład w liście pasterskim na temat wychowania chrześcijańskiego z 1930 r. bardzo mocno podkreślał prawa Kościoła i rodziców do wychowania dzieci i młodzieży. Wskazywał też na obowiązek czuwania, aby wychowanie szkolne odpowiadało ich przekonaniom religijnym oraz sumieniu. Stąd ogromna rola stowarzyszeń w realizacji tego zadania, aby młodych ludzi „wykształcić i wychować na dobrych katolików i dzielnych synów Ojczyzny”. To właśnie także wychowankowie AK i katolickich stowarzyszeń młodzieżowych stanęli potem do walki z okupantem hitlerowskim i komunistycznym reżimem. I egzamin zdali, spełniając marzenie arcybiskupa, że „młodzież – to przyszłość Kościoła i Ojczyzny; jaka ona będzie, takie też będą i przyszłe losy nasze”. Te zadania są niezwykle aktualne też dzisiaj... Co ma zadecydować o powodzeniu Akcji Katolickiej? W pismach Sapiehy można znaleźć liczne wskazówki. Akcja to działalność świeckich oparta ściśle o hierarchię kościelną. Działalność należy dostosować do warunków miejsca „inaczej [Akcja] istniałaby tylko na papierze i pozbawioną by była warunków rozwoju”. Podkreślał mocno współpracę z innymi stowarzyszeniami katolickimi, ponieważ AK „tym łatwiej osiągnie swe cele”. I oczywiście sami ludzie... Członkowie AK to świeccy apostołowie, gorliwi, ofiarni, szukający sprawy, a nie siebie, zdolni do pracy i poświęcenia się dla niej. Temu ma służyć ich dojrzałość wewnętrzna i moralna, duchowe wyrobienie, życie zgodne z wyznawaną wiarą. Ludzie Akcji to katolicy z przekonania, czynni apostołowie, którzy swoje powołanie realizują poprzez modlitwę, pokutę, zadośćuczynienie i dobry przykład! Mają być „przedłużeniem rąk duszpasterzy w ich apostolskiej pracy koło Królestwa Chrystusowego” oraz „szkołą życia prawdziwie katolickiego”. Książę Metropolita widział w Akcji niezwykłą szansę na zaktywizowanie laikatu i włączenie go do pracy ewangelizacyjnej Kościoła. Widział to w perspektywie problemów i zagrożeń jakie niesie człowiekowi świat. Trzeba „przede wszystkim ludzi nauczyć myśleć po katolicku – pisał – a nie wprowadzać za wiele biurokracji, bo inaczej będzie piękna fasada, piękne programy i zjazdy, ale nie będzie tej pomocy, której Kościół się spodziewa od Akcji Katolickiej”. Myśleć po katolicku... Ciekawe co dziś powiedziałby „protektor niezmordowany” Akcji, wobec „zwartego frontu wrogów Kościoła” i rozchwiania sumień widocznego czasem nawet u członków Akcji...
Izabela Fac
Tekst przesłała: autorka Tekst został zamieszczony na stronie: 2004-12-21 |
|