|
||||||||||||||
| ||||||||||||||
|
Diecezja Rzeszowska
Tu też była Akcja... Rzeszowska "VIA DOLOROSA"
Via. Droga. Chrześcijaństwo to droga. Aby być wiernym świadkiem i naśladowcą Jezusa trzeba iść za Nim. Iść Drogą Krzyża. Mamy w Wielkim Poście szczególną szansę pokazać, że ta droga jest dla nas najważniejsza. Udowodnili to 11 lutego mieszkańcy Rzeszowa, idąc mimo zimna, ulicami miasta w tradycyjnej Drodze Krzyżowej od Placu Śreniawitów po Sanktuarium OO. Bernardynów. To świadectwo wiary poprowadził ks. Bp Edward Białogłowski.
Rzeszowski Zamek i Krzyż Ofiar Komunizmu. Dwa symbole ludzkiego cierpienia. Tu rozpoczęła się rzeszowska „Via Dolorosa”. Rozbłysły świece… „Idziemy Drogą Krzyżową, aby podziękować Jezusowi za Jego Mękę […]. Abyśmy prawdziwie świętowali niedzielę – mówił na rozpoczęcie ks. Bp – uczestnicząc w Eucharystii i dobrze wykorzystując wolny czas! […] Modlitwą chcemy ogarnąć chorych i cierpiących […], Ojca Św., każdą rodzinę i ludzi samotnych! Prosimy za naszą Ojczyznę, aby była wierna Bogu, Ewangelii, swojej ponad 1000-letniej chrześcijańskiej tradycji!”. Pierwsi Krzyż ponieśli kombatanci. Ludzie, którym chciano odebrać własną godność, ojczyznę. A niejednokrotnie zabrano marzenia, plany na przyszłość, bliskich. Nie zabrano jednak serca i wiary… Krzyż ich losów związał się nierozerwalnie z Krzyżem Jezusa… „Niekiedy krzyż staje się faktem w naszym życiu…”. Potem krzyż przejmowała młodzież liceum katolickiego, Ruchu Czystych Serc. „Tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wypal Panie. Byś został tylko Ty, na zawsze Ty” – niech w każdej ciężkiej chwili, w czasie wyboru drogi, przyszłości te słowa przyświecają każdemu młodemu człowiekowi… Na zawsze Ty. Niech każdy upadek, jaki spotka nas w życiu z winy nas samych lub innych ludzi, będzie wzmocnieniem naszej wiary i momentem zerwania z grzechem. „Byś został tylko Ty”. Nauczyciele i wychowawcy, przedstawiciele Caritas Diecezji Rzeszowski ej oraz Towarzystwa Pomocy im. Św. Brata Alberta wzięli krzyż jako ci, którzy mają pomagać innym. Mają być jak Szymon z Cyreny. W naszym życiu są niekiedy sytuacje, kiedy nie chcemy pomóc innym lub nie chcemy, żeby nam pomagano. Musimy nauczyć się postawy Jezusa, który przyjął pomoc, przemieniając równocześnie życie tego, który podał mu pomocną dłoń. Bądźmy jak św. Weronika, przełammy stereotypy, nie bójmy się pomagać innym ludziom. Zwłaszcza bezdomnym, narkomanom, alkoholikom. „Niekiedy wystarczy drobny, ale jakże wiele znaczący gest”. Krzyż niosły też osoby, którzy swoje życie poświęciły bezwarunkowo Bogu – siostry zakonne. One w szczególny sposób przepraszają Boga za „naszą chłodną obojętność wobec naszych grzechów, wobec cierpiących i upadających pod ciężarem różnych życiowych krzyży”. Potem na ramiona krzyż wzięła młodzież akademicka. Dwa tysiące lat temu, wielu młodych krzyczało „na śmierć z Nim”. To przecież także ich grzechy przyczyniły się do Jego śmierci. A dziś? Czy nie zostawiamy czasem młodych samym sobie? „Bardzo często okazujemy współczucie innym osobom. […] Przede wszystkim powinniśmy się zastanowić, w jaki sposób możemy im pomóc. Nie wystarczy użalać się nad nimi. Potrzeba we właściwym czasie wyciągnąć pomocną dłoń”. Ulicami Rzeszowa, w blasku świec i pochodni niesionych przez harcerzy i „Strzelców”, krzyż nieśli również przedstawiciele Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych. Świat stara się za wszelką cenę niszczyć znaczenie rodziny. Ale są tacy, dla których jest i będzie ona najważniejsza. I wiedzą, że nie zostali sami, choć świat chce im to wmówić za wszelką cenę. „Pamiętajmy, że Jezus nigdy nas nie opuszcza.” Do kolejnych stacji krzyż nieśli członkowie Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, Akcji Katolickiej, Kościoła Domowego, Duchowej Adopcji. Należąc do nich pokazujemy, że każdy człowiek ma swoją misję do wypełnienia. Czasem kosztem wszelkich przywilejów i zaszczytów. Bo „godność człowieka jest dobrem, które można utracić tylko na własne życzenie” i we wszystkich działaniach, „jak Maryja wierzmy nadziei wbrew wszelkiej nadziei”. Na zakończenie wierni otrzymali błogosławieństwo na Placu przed sanktuarium OO. Bernardynów. Idąc za krzyżem wraz z innymi ludźmi, w mroźny wieczór, wsłuchani w wypowiadane słowa, byliśmy żywym świadectwem Kościoła. Pokazaliśmy drogę dla współczesnego świata zamykającego się w ułudzie mijanych barwnych reklam. I dla tych, którzy stali w ciemnych oknach domów i na skraju drogi…Za rok kolejna rzeszowska „via dolorosa”. Czy stanie się drogą także dla nich?
Izabela Fac Zespół ds. mediów DIAK
Tekst przesłała: autorka Tekst został zamieszczony na stronie: 2005-02-24 |
|